Autor aktualnego paradygmatu ewolucjonizmu, po sukcesie "Samolubnego genu" stał się głównym obiektem ataku kreacjonistów, stąd ta ideologiczna opcja u biologa. Obecnie oprócz ewolucjonizmu propaguje rownież ateizm. W powyższym wywiadzie o buddyzmie wypowiada się tonem neutralno-pozytywnym (że tak to ujmę).
Zna pan kultury, które nie stworzyły takiego urojenia?
– Możliwe, że w ogóle nie istnieją. Ale istnieje wiele społeczeństw, w których jednostki wyzwoliły się z tego urojenia. Jest choćby wielu ludzi, którzy myślą o sobie jako o Żydach, żyją w kulturze żydowskiej i kochają ją, ale to wcale nie oznacza, że wierzą w jej przekazy o rzeczywistości ponadnaturalnej. Możliwe, że kulturą, która nie poddała się urojeniu Boga, jest kultura buddyjska. Ale nie znam jej dobrze i nie jest to dla mnie do końca jasne.
[...]
Wierzy pan w naukę, ale przecież ona też ma swoje ograniczenia. Fakt naukowy musi być komunikowalny. A nawet pewnych naukowych idei, choćby z dziedziny mechaniki kwantowej, nie da się jasno komunikować. Nie sądzi pan, że inne sposoby pozyskiwania wiedzy o rzeczywistości niż naukowe mogą być prawomocne, nawet jeśli nie są komunikowalne? Może Jan od Krzyża i Teresa z Avila w przeżyciu mistycznym posiedli wiedzę niedostępną nauce, ale prawomocną?
– To całkiem możliwe, że ich wiedza jest prawomocna. Ale potrzeba komunikowalności odkryć naukowych ma znaczenie metodologiczne. Nie byłoby dobrze, gdyby naukowiec mówił: jest tak, bo czuję, że jest właśnie tak. Nie opublikowałby takiego twierdzenia w piśmie naukowym. Nauka tak nie działa. A to, że istnieje coś, co jest prawdziwe i nie może być komunikowalne – jak doświadczenia mistyczne – wcale nie zaburza mojego naukowego światopoglądu. Doświadczenie mistyczne nie spełnia kryteriów metodologii naukowej. Ale jeśli mówi osobie, która tego doświadcza, coś ważnego i prawdziwego o rzeczywistości, to ma wielką wartość.
A może doświadczenie mistyczne przewyższa wiedzę naukową? Po pół roku pobytu w buddyjskim klasztorze, gdy odpowiednio rozwinąłem koncentrację, smak jabłka nabrał nagle wielu tonacji, a bzyczenie komara głębi symfonii. To były prawdziwsze doświadczenia zmysłowe niż te, których doświadczam na co dzień, tak jak prawdziwsze jest postrzeganie przedmiotu w trzech wymiarach od postrzegania przedmiotu narysowanego na kartce.
– Możliwe, że doświadczenie mistyczne jest prawdziwe. Amerykanin Sam Harris napisał niedawno dwa bestsellery, w tym „Koniec wiary”, w których zgadza się ze wszystkim, co ja piszę, ale dodaje, że wierzy w medytację i doświadczenie mistyczne. Wcale nie trzeba wybierać między nauką a mistycyzmem. Doświadczenia mistyczne doznawane w procesie medytacji mogą mieć ostatecznie naukowe wyjaśnienie. Nie widzę natomiast wspólnych punktów pomiędzy doświadczeniem mistycznym opisywanym przez chrześcijańskich mistyków, takich jak Jan od Krzyża, a Bogiem Biblii – okrutnym maniakiem seksualnym, który każe wyznawcom gwałcić i mordować.
richarddawkins.net
WorldOfDawkins-archive
en.wikipedia.org/wiki/Richard_Dawkins
www.myspace.com/richarddawkins
i oczywiscie jego najnowsza książka "Bóg urojony" (merlin.pl)
Inne tego typu:
GW: Dawkins: bronię ateistów
GW: Ślepy zaułek wiary
GW: Ateizm po czesku
Jest to jakaś możliwość nabrania dystansu do takich wieści napływajacych z Polski:
GW: Proboszcz budzi pieśniami
GW: Uważaj, z czego kpisz w internecie
GW: Proboszcz nauczycielom ekskomuniką grozi
3 komentarze:
Dobrze powiedziane!
Nie mogę przestać o tym myśleć
Trafnie.
Prześlij komentarz