No, ale specjalnie uruchomiłem Fx-a i tera moge wpisywać co chce, he.
Jak zwykle Google zwycięża, tym czym niegdyś wojował niesławny MS obecnie pogrążający się w oparach FUD-ów, lojalek, blah-blah marketingu i innych takich - po prostu już jest. Jak niedyś komputer==MS Windows, tak teraz internet==WWW==Google. Nie muszę tworzyć nowego konta, zapamiętywać kolejnego hasła, kolejnego adresu. Kiedyś to MS był wrotami percepcji do Światowej Pajęczyny, dzisiaj mamy wybór, np. Ubuntu, ale problem monopolizacji wrót pozostał. Teraz konto na gmailu i usługi Googla są wnijściem do sieciowych ficzerów społeczności łebdwazero. Nie z powodu monopolu, przecież mamy inne wyszukiwarki, inne konta pocztowe, inne archiwa usenetu (rzeczywiście? ilu z nas potrafi je podać nie korzystając nota bene z Googla?).
Tym razem powód jest inny: nazwijmy go lenistem, nazwijmy go wygodą, whatewer. Dopóki wygrywa wygodą, dopóki jest dobrym produktem i nie przeszkadza kwitnącej gdzieś na peryferiach google-netu konkurencji jest OK, biorę to i nie narzekam.
No może trochę:
- Kompletne olanie Opery, niezależnie co by nie sądzić o tej przeglądarce traktowanie jej userów w ten sposób to zły prognostyk na przyszłość, dziś nie podoba się moja przeglądarka, jutro moj system operacyjny, pojutrze mój krawat - oj niedobrze.
- Niekompletność usług - jednak oprócz jajecznicy pewnych rzeczy wciąż tu brakuje, najbardziej chyba odpowiednika flickra i delicious.
- Niekoherencja serwisów, widać z jak różnych elementów dr Frankenstein poskładał swego użytecznego stwora, porównajmy orkuta z youtubem choćby. Wiem, wiem, kompletna integracja to proces na lata.
- Ponadto ów doktór bywa kompletnie nieprzewidywalny. Po genialnym strzale z Talk nagle pozostawił projekt nieledwie martwym. Do dziś nie ma klienta na Linuksa, sa owszem komunikatory XMPP, których można używać do GoogleTalk, ale tylko tekstowe. Kto wie, może jutro rano okaże się jednakowoż, że właśnie GoogleTalk dostał skrzydeł i tylko woła mu brakuje do wypasionej na maxa karocy.
No właśnie - kilka linków a propos. Swoja drogą umieszczanie ich tu to prawdziwa mordęga, najpierw muszę skopiować z linka nazwę, umieścić ją osobno, wyciąć link, zaznaczyć nazwę i dać z menu opcję link, wyskakuje okienko, wklejam wycięty link i klikam ok, uff, ani razu nie mogę się w czasie tych operacyji omylić ponieważ Ctrl-z cofa mnie o dwa kroki, nie jeden, więc w efekcie muszę zaczynać wszystko od nowa, ciesząc się jeśli zaczynanie od nowa oznacza bieżacy link, a nie poprzedni bo i to się zdarza.
gmail-shortcuts
www.lifehacker.com/software/gmail/hack-attack-become-a-gmail-master-161399
www.uni.cc/site/info_terms
csoonline.com/read/040107/fea_spam_by_the_numbers.html
contactify.com
Wimbledon_w_Second_Life
No dobra, a po umieszczeniu klikalnych linków, jak się je przemieszcza? Jakbym chciał je pogrupować co mam zrobić? Ostatecznie da się to zrobić po przejsciu w opcję "edytuj kod HTML", wygodniejsze to niż WYSIWYG, który w tym przypadku chyba nie działa.
Edit: dodałem AdSense, w sumie czemu nie.
1 komentarz:
A komentarz wygląda tak właśnie, nie inaczej.
Prześlij komentarz